Kilka słów o tym, jak NIE szyć koszuli.



Cześć! Jak pewnie zdążyliście zauważyć szyję od dość dawna. Czuję się swobodnie do tego stopnia, że kiedy zbliża się jakaś większa impreza czy wyjście, za każdym razem postanawiam stworzyć sama coś do ubrania.

Jakiś czas temu zostaliśmy z mężęm zaproszeni do znajomych na "poprawiny". Tak się złożyło, że to miało być moje pierwsze większe wyjście odkąd urodziła się Lilka. Kumacie powagę sytuacji? Wyjątkowa okazja pod każdym względem! Nakręciłam się na uszycie czegoś ekstra.

No i zaczęło się kombinowanie. Padło na sukienkę. Koszulową. A co, dam radę, przecież szyłam koszulę już nie raz, więc luz.
Zwlekałam z kupnem materiału, ciągle było coś ważniejszego, wyprowadzenie zaległości i tak dalej. 
W międzyczasie Albert spędził tydzień w przedszkolu i zaczął się katar. Czasu było coraz mniej, zaczęłam powoli czuć presję.

Mój brat podsumował to jednym zdaniem: dzisiejsze ASAP-y to jutrzejsze FAKAPY.
Impreza zaplanowana na sobotę wieczór, siadłam do szycia dopiero w piątek po 20-tej. To już wskazywało, że nie będzie tak prosto.



Warto uczyć się na błędach, najlepiej nie swoich. W moim przypadku mózg nawalił, jeden fakap gonił kolejny, nic nie szło tak jak miało i musiałam kombinować na każdym etapie, dlatego podzielę się z Wami kilkoma złotymi radami.

1. Nigdy nie siadajcie do tak dużego projektu- tak późno!

2. Warto ustalić sobie na początku jak ma dana rzecz wyglądać, narysować, przemyśleć i trzymać się zamysłu. Zmiany w trakcie, na spontanie nie zawsze kończą się dobrze...

3. Warto czasem skorzystać z gotowego wykroju, tym bardziej jak ma się mało czasu, niż ambicjonalnie stawiać na swoje własne konstrukcje i improwizacje.

4. Lepiej trzy razy pomyśleć, zanim się coś wykroi. Lepiej pięć razy przymierzyć i poprawić zanim zacznie się wykańczać,

5. Nie warto przecinać dziurek na guziki nożem, który nie tak dawno był namiętnie ostrzony przez sąsiada, bo można rozciąć sobie pół koszuli, tuż przed końcem. (shit happens.)

6. Szpilkowanie przed zszyciem wcale nie jest dla cieniasów. Serio.

Te punkty mniej więcej pewnie nakreśliły Wam ilość błędów, jakie popełniłam przy szyciu tej koszuli. 
Tak. Największym jest ten pod nr 5.

Kiedy trzeci raz skończyłam przyszywać poprawioną stójkę i kiedy wyglądała już zadowalająco, poczułam, ze zbliża się szczęśliwy finał. Musiałam całość jeszcze trochę zwęzić, skrócić i było ok. Zegar wskazywał już prawie godz. 2 w nocy.  Obszyłam pierwszą dziurkę na guzik, która wyszła idealnie równo, pięknie, jak nigdy. Szczęśliwa złapałam morę, czyli nóż, który dostałam kiedyś w prezencie, piekielnie ostry, który przecina wszystko. Bez zastanowienia i wyczucia nacięłam obszyte miejsce i poszło do końca. Rozerwane.
Dobra, lekko wkurzona znalazłam metalowe springi. W tej sytuacji nie było innego wyjścia, a przecież przy karmieniu Lilki sprawdzą się nawet lepiej niż guziki. Miałam 4 sztuki. Idealnie, wystarczy.

Nabiłam pierwszego, drugiego... i przy trzecim następna wtopa. Odwrotnie nabity. 
Kolejna zmiana, dwa górne są zapinane i odpinane, reszta zaszyta. Kolejne działanie, że niby zamierzone. Nastawienie już tragiczne. Idąc na łatwiznę- w rękawy zamiast małych mankietów wszyłam gumę, pogasiłam wszystko i poszłam spać. Wkurzona i podłamana poziomem swojej głupoty.

Morał całej tej niefortunnej nocy jest jednak zaskakująco dobry. Następnego wieczoru wskoczyłam w małą czarną, zarzuciłam FAKAPOWĄ KOSZULĘ, myśląc, że będzie co ma być i skoro już nad nią tyle siedziałam to ubieram. Tego wieczoru usłyszałam kilka komplementów na jej temat i moje poczucie beznadziejności trochę zmalało.




Nauczyłam się, że nawet jeśli uszyta rzecz nie jest idealna to można wyglądać w niej dobrze, bo przecież nikt "normalny" nie będzie jej oglądał pod lupą :) Ci, którzy nie znają się na szyciu doceniają nieświadomie takie "perełki", a jest ich zdecydowanie więcej niż specjalistów :D














A na koniec mam dla Was coś ekstra. Moja ukochana STREFA KROJU I SZYCIA niedługo, bo już 24.09, rozpoczyna sprzedaż kursu online, dotyczącego właśnie szycia koszuli. Prowadzą Was za rękę stopniowo przez wszystkie etapy tworzenia koszuli damskiej, męskiej, dziewczęcej i chłopięcej w różnych wariantach. Pokazują wszystkie techniczne sztuczki, dostajecie 50 gotowych wykrojów! Widziałam przedpremierowe fragmenty lekcji video. Jestem pod ogromnym wrażeniem poziomu tego kursu, dlatego z całego serca Wam go polecam!! Sami zobaczcie zapowiedź na zdjęciu poniżej 💗 Jeśli chcecie poczytać więcej na ten temat zapraszam TUTAJ
A jeśli myślicie, że szycie koszul to już lever hard i chcielibyście zacząć od podstaw to znajdziecie u Nich również inne kursy online jak i stacjonarne :)



A ja tymczasem zamawiam materiał na kolejną koszulę, żeby coś sobie udowodnić :D

Podzieliłam się z Wami czymś, co początkowo chciałam zostawić tylko dla siebie, ale ostatecznie pomyślałam, że może zmobilizuję Was do wiary we własne pomysły i odwagi do ich realizacji? Nie tylko w szyciowym kontekście.

Każdy zalicza czasem porażki. Myślę, że są potrzebne, żeby nabrać trochę pokory i nie poczuć się zbyt pewnie- wyłączając tym samym myślenie :D


*Techniczne podsumowanie:
- koszula uszyta z własnej konstrukcji z cienkiej, zwiewnej tkaniny.
-na plecach kontrafałda.
-przód koszuli ze stójką zapinany od góry do połowy na dwa metalowe springi. Zszyta do dołu.
-na dole zakładki i wykończenie paskiem do związania.
-długość rękawów do łokcia, zakończone gumą.

Komentarze

Popularne posty